• Wpisów: 713
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 36 dni temu, 18:38
  • Licznik odwiedzin: 19 657 / 2029 dni
 
madzia121297
 
Witam was.
Ciężko przyznać ale.. jestem już w Polsce. Anglia nie wypaliła tak jakbym się tego spodziewała. Pewnie pomyślicie, że za szybko się poddałam jednak proszę nie oceniajcie mnie pochopnie nie znając całej historii. Nie wiem czy jest sens opowiadać co się właściwie stało jednak chce żebyście wiedzieli, że dużo pomogły mi komentarze niektórych osób oraz wiadomości prywatne.

Rozdział związany z Anglią skończył się szybko jednak był bardziej stresujący, intensywny i cięższy niż inne sytuacje w moim życiu. Było dużo stresu, rozczarowań aż w końcu "zabiła nas" bezsilność i można powiedzieć, że fałszywa pomoc.
Czy żałuję? Jak to zwykle w życiu bywa, takie sytuacje mają dwie strony medalu. Żałuję, że opuściłam pracę, która w dużym stopniu dawała mi satysfakcje tutaj w Polsce. Były lepsze i gorsze dni ale jak na młodą osobę czułam, że ta praca bardzo pozytywnie wpłynęła na moje umiejętności i charakter. Straciliśmy też sporo czasu w sumie nie zyskując nic wiele. A z drugiej strony nie powinnam żałować bo przynajmniej spełniłam swoje marzenie. Wyjechałam, zobaczyłam, doświadczyłam. Staram się podchodzić do tego bazując na tej drugiej stronie medalu.
Czy bym to powtórzyła? Raczej tak jednak wolałabym nie otrzymywać takiej pomocy jaką dostałam. Pamiętam, że od rozwodu rodziców starałam sama zaspokajać swoje potrzeby i zostało mi to do teraz. Stałam się niezależna. Jestem przekonana, że przygotowałabym sie do tego wyjazdu dużo lepiej opierając się na własnych siłach oraz na moim partnerze. Tyle by nam wystarczyło aby osiągnąć cokolwiek. Następnym razem będę tylko to miała na uwadze.
Czy coś się zmieniło po powrocie? Cóż oprócz tego, że mama mojego partnera czuje zgorszenie na nasz widok i w sumie chyba była obrażona, że wróciliśmy po miesiącu to raczej nie... Nie jest mi z tego powodu jakoś bardzo źle bo przynajmniej mój partner zobaczył, że nie powinien polegać na jej wsparciu w innych podobnych sytuacjach. U mnie było całkowicie odwrotnie jeśli chodzi o rodzinę i bardzo się z tego powodu cieszyliśmy, że przynajmniej oni nas rozumieją i moja mama była bardzo szczęśliwa, że znowu zamieszkaliśmy u niej. Nigdy w życiu nie cieszyłam się tak bardzo na widok mojej mamy, naprawdę... Nie często mówimy sobie słowa "kocham Cie" jednak pojawiają się sytuacje gdy nie trzeba ich mówić a każda z nas dokładnie wie o czym druga chciałaby powiedzieć.
Co teraz? Cóż dostałam możliwość powrotu do poprzedniej pracy jeszcze jak byłam w Anglii jednak jak wróciłam było już za późno. Nadal mam miejsce tam ale nie wiem kiedy dokładnie nadejdzie dzień powrotu. Mogę zacząć gdzieś indziej ale jak na razie nie mam na to ochoty chce się zastanowić nad niektórymi rzeczami. Pragnę dalej się uczyć, zdobywać doświadczenie i stać się kimś. Nie pragnę być najlepsza, pragnę być po prostu "jakaś". Mój partner planuje powrót do Anglii na około 2 miesiące aby odrobić straty. Będzie mi ciężko, rzadko się rozdzielamy jednak nie będę go zatrzymywać. Montuje też filmy na youtube i pragnie zacząć staż w firmie związaną właśnie z komputerem i mam nadzieje, że mu się uda. Jego mama uważa, że zostawił kopalnie, nie osiągnął nic w Anglii więc teraz też nic nie osiągnie i będzie pracował w sklepie za 1500 zł. Ale ja się pytam co z tego? Mamy po 21 lat a ona uważa, że już nic w życiu nas nie czeka. Nie rozumiem takiego myślenia. Zaczynam się zastanawiać czy faktycznie tak będzie, czy jeśli nie zaczniemy teraz zarabiać to już po nas..

7a2f4b64248d21d00984406903e96249.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
  •  
     
    Trudno. Zrobiłaś co czułaś, że jest dla Ciebie lepsze. Najważniejsze, że spróbowałaś, ale skoro czułaś, że coś jest nie tak i te uczucie nie puszczało to szkoda było czasu, by tylko się męczyć i stresować. Nic na siłę. :* I tak wykazałaś się odwagą wyjeżdżając i próbując.
    Co do tej ostatniej części to brak mi słów... 21 lat to cholernie mało i tak naprawdę wtedy dopiero zaczyna się dorosłe życie, więc na wszystko przyjdzie czas. Podejście jego matki mnie załamało totalnie i zszokowało. Dlatego olejcie to i żyjcie swoim życiem, nie dajcie sobie niczego wmówić i wierzcie w siebie, bo całe życie przed wami. A tej kobiecie jeszcze szczena opadnie. :D