• Wpisów:716
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:15 dni temu
  • Licznik odwiedzin:19 490 / 2008 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kochani oficjalnie zostałam singielką... Ostatnie miesiące nasze związku zniszczyły 4 wspólne lata. Czy jest mi przykro? W pewnym stopniu na pewno, w końcu nie da się wymazać 4 lat z życia. Wiem, że już to nie wróci bo nie chce czuć się znowu tak jak przez ostanie miesiące.
Chce jednak dodać, że się nie boje. Nie boje się samotności bo dotarło do mnie w końcu, że w życiu powinnam siebie uważać za najważniejszą osobę! Do tej pory nie zwracałam uwagi na swoje potrzeby, wszystko co chciałam szło w odstawkę tylko dlatego, że osoba, która powinna mnie wpierać, kochać oddalała mnie od marzeń. Nie życzę tego nikomu...
Teraz w końcu mam czas dla siebie i nie będę odmawiać sobie niczego! Już nigdy !
Przeżywam drugą młodość i chce sie nią cieszyć tak długo dopóki będę miała na to siły!

  • awatar ms moth: Wow, silna z Ciebie babka ;) trzymaj się i ciesz życiem, zasłużyłaś sobie na to :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Coś pozytywnego? Wracam do pracy, w której pracowałam przed wyjazdem. Cieszę się ze względu na to, że mam już jakiś punkt zaczepienia. Muszę powtórzyć wszystkie procedury i nauczyć się kilku nowych rzeczy więc mam czym zająć myśli. Mogę na spokojnie usiąść z herbatą na łóżku i czytać. Nie myśleć na razie o A. , o nastawieniu jego rodziny. Czasami mam wrażenie, że robią wszystko aby zaszczepić w nim na siłę materialność i pazerność. Zawsze wiedziałam, że nie różnimy się od siebie tak bardzo. Nie potrzebujemy wiele do szczęścia ale teraz wszystko zaczęło się zmieniać. Ostatnie miesiące jedyne o czym mówi to o pieniądzach, rzeczach, które możemy mieć za nie itp. Nie wiem może to ja mam złe podejście, że staram się myśleć na razie o tym co jest teraz, co teraz jest mi potrzebne do szczęścia a nie o tym co chce mieć za 10 lat. Mam 21 lat wiem, że takie myślenie z jednej strony jest mało odpowiedzialne.. Większość osób w moim wieku myśli o wykształceniu, dobrej pracy, kredycie aby kupić piękne mieszkanie. Ja myślę o tym czy dałabym radę nauczyć się chińskiego przez aplikacje... Lubię marzyć ale nie chce być osobą, która pragnie mieć cudowny dom blisko miasta, 3 dzieci, psa, kota i kominek. Chce po prostu żyć spokojnie, spełniać cele nawet te najmniejsze i nie przejmować się tym co bliskie mi osoby o tym myślą a zwłaszcza rodzina partnera.
Czuję czasami, że ostatnie sytuacje nas rozdzielają. Stałam sie apatyczna a on po prostu przestał mnie rozumieć. Przestał się starać mnie rozumieć raczej bardziej pasuje. Spędzamy ze sobą mniej czasu, mniej rozmawiamy... Próbowałam wielu rzeczy aby jakoś wzbudzić w nim nawet gniew ale bez pożądanego skutku. Najgorsze uczucie na świecie to bycie samotnym w otoczeniu ludzi, na których Ci zależy...
W lipcu minie rok od kiedy rzuciłam palenie ale w tym momencie mam ochotę wypalić pięć paczek i palić tak aż poczuję, że już więcej nie dam rady.

  • awatar ms moth: Masz dobre podejście i oczekiwania wobec życia, ja mam zresztą podobne. Tak trzymaj, nie zmieniaj się.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Słońce za oknem a ja nawet nie mam ochoty wyjść na zewnątrz. Nie wiem co się ze mną dzieję. Ostatnio trochę się oddaliłam od A. nie mam ochoty wychodzić na spacery, odwiedzać jego rodziny w sumie na nic nie mam ochoty.
Nie mam teraz żadnego celu.. Nie wiem czego chce. To raczej nie depresja. Coś łagodniejszego. Jednak skutki podobne.
Tracę wszystko.

  • awatar secret garden of my heart: @ms moth: Dziękuje za ciepłe słowa. :) Ciężko jest się przyznać do porażki ale ciężej jest żyć bez zaakceptowania jej... Mam nadzieję, że będzie tak jak piszesz :)
  • awatar ms moth: To przypadkiem nie jest sprawka tej ostatniej przygody? Rozczarowałaś się, nieco pogubiłaś, więc teraz ciężko Ci się pozbierać co jest całkowicie normalne. Wcale się nie dziwię zwłaszcza, że też zaliczyłam coś podobnego i potem czułam się tak samo. Ale to minie, musisz tylko sobie wszystko poukładać, przemyśleć na spokojnie (ale jednocześnie też nie myśleć za dużo, bo to zrobi tylko mętlik), odetchnąć i pewnie po jakimś czasie cel i sens sam się znajdzie. Po burzy zawsze wychodzi słońce. :) Trzymaj się!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam was.
Ciężko przyznać ale.. jestem już w Polsce. Anglia nie wypaliła tak jakbym się tego spodziewała. Pewnie pomyślicie, że za szybko się poddałam jednak proszę nie oceniajcie mnie pochopnie nie znając całej historii. Nie wiem czy jest sens opowiadać co się właściwie stało jednak chce żebyście wiedzieli, że dużo pomogły mi komentarze niektórych osób oraz wiadomości prywatne.

Rozdział związany z Anglią skończył się szybko jednak był bardziej stresujący, intensywny i cięższy niż inne sytuacje w moim życiu. Było dużo stresu, rozczarowań aż w końcu "zabiła nas" bezsilność i można powiedzieć, że fałszywa pomoc.
Czy żałuję? Jak to zwykle w życiu bywa, takie sytuacje mają dwie strony medalu. Żałuję, że opuściłam pracę, która w dużym stopniu dawała mi satysfakcje tutaj w Polsce. Były lepsze i gorsze dni ale jak na młodą osobę czułam, że ta praca bardzo pozytywnie wpłynęła na moje umiejętności i charakter. Straciliśmy też sporo czasu w sumie nie zyskując nic wiele. A z drugiej strony nie powinnam żałować bo przynajmniej spełniłam swoje marzenie. Wyjechałam, zobaczyłam, doświadczyłam. Staram się podchodzić do tego bazując na tej drugiej stronie medalu.
Czy bym to powtórzyła? Raczej tak jednak wolałabym nie otrzymywać takiej pomocy jaką dostałam. Pamiętam, że od rozwodu rodziców starałam sama zaspokajać swoje potrzeby i zostało mi to do teraz. Stałam się niezależna. Jestem przekonana, że przygotowałabym sie do tego wyjazdu dużo lepiej opierając się na własnych siłach oraz na moim partnerze. Tyle by nam wystarczyło aby osiągnąć cokolwiek. Następnym razem będę tylko to miała na uwadze.
Czy coś się zmieniło po powrocie? Cóż oprócz tego, że mama mojego partnera czuje zgorszenie na nasz widok i w sumie chyba była obrażona, że wróciliśmy po miesiącu to raczej nie... Nie jest mi z tego powodu jakoś bardzo źle bo przynajmniej mój partner zobaczył, że nie powinien polegać na jej wsparciu w innych podobnych sytuacjach. U mnie było całkowicie odwrotnie jeśli chodzi o rodzinę i bardzo się z tego powodu cieszyliśmy, że przynajmniej oni nas rozumieją i moja mama była bardzo szczęśliwa, że znowu zamieszkaliśmy u niej. Nigdy w życiu nie cieszyłam się tak bardzo na widok mojej mamy, naprawdę... Nie często mówimy sobie słowa "kocham Cie" jednak pojawiają się sytuacje gdy nie trzeba ich mówić a każda z nas dokładnie wie o czym druga chciałaby powiedzieć.
Co teraz? Cóż dostałam możliwość powrotu do poprzedniej pracy jeszcze jak byłam w Anglii jednak jak wróciłam było już za późno. Nadal mam miejsce tam ale nie wiem kiedy dokładnie nadejdzie dzień powrotu. Mogę zacząć gdzieś indziej ale jak na razie nie mam na to ochoty chce się zastanowić nad niektórymi rzeczami. Pragnę dalej się uczyć, zdobywać doświadczenie i stać się kimś. Nie pragnę być najlepsza, pragnę być po prostu "jakaś". Mój partner planuje powrót do Anglii na około 2 miesiące aby odrobić straty. Będzie mi ciężko, rzadko się rozdzielamy jednak nie będę go zatrzymywać. Montuje też filmy na youtube i pragnie zacząć staż w firmie związaną właśnie z komputerem i mam nadzieje, że mu się uda. Jego mama uważa, że zostawił kopalnie, nie osiągnął nic w Anglii więc teraz też nic nie osiągnie i będzie pracował w sklepie za 1500 zł. Ale ja się pytam co z tego? Mamy po 21 lat a ona uważa, że już nic w życiu nas nie czeka. Nie rozumiem takiego myślenia. Zaczynam się zastanawiać czy faktycznie tak będzie, czy jeśli nie zaczniemy teraz zarabiać to już po nas..

 

 
A wiec jest tak jak myslalam.. STRES jest ogromny. Mialam miec prace a jednak nie mam. Ciezko mi sie dogadac po angielsku, bo jest tutaj bardzo ciezki akcent. Szukam po agencjach pracy ale sie boje, ze nie dam sobie rady. Chcialabym znalezc cos na magazynie ale to nie jest takie proste ze wzgledu na dojazdy. Nie mam auta dlatego moge dojezdzac autobusem albo pociagiem na jakies wioski. Pogoda jest dobijajaca i mam wrazenie ze rodzina mojego partnera nie bardzo chce zebysmy u nich mieszkali mimo, ze mowia co innego.
Miasto jest wielkiei dlategociezko mi sie tutaj odnalezc mimo ze sie staram naprawde. Najgorsze jest wlasnie to ze dopiero wczoraj sie przelamalam i zaczelam mowic po angielsku czy to na miescie czy z partnerem ciotki.
Z drugiej strony mam okazje w polsce wrocic do sklepu z agd w ktorym pracowalam i zostac zastepca kierownika bo ciagle kierowniczka stara sie aby mnie przekonac. Stad moje pytanieczy meczycsie w Anglii teraz na poczatku czy wrocic do tego spokoju ktory mialam w Polsce.

Aby tu zostac przekonuje mnie ich sposob zycia. Cala mentalnosc anglikow jest niesamowita. Jesli chodzi o dostepne produkty to tez jestem podogromnym wrazeniem. Nie mogesie cieszyc z niektorych rzeczy przez ten stres jaki w sobie dusze ale musze powiedziec ze jest to idealne miejsce dla osob ktore lubia miec cos teraz, zaraz

Dostalam propozycje pracy w subway w Anglii co o tym myslicie?

Wybaczcie za bledy pisze na angielskiej klawiaturze.

  • awatar † TheBlueAngel †: @Gusia: Początki zawsze są trudne tylko że ja za bardzo się wszystkim przejmuje dlatego ciężej mi się przyzwyczaić :) dziękuję za komentarz :)
  • awatar Gusia: Jak tam już jesteś to spróbuj sił. Do pl zawsze możesz wrócić. Początek na obczyźnie bywa bardzo trudny ale widzę że zaczynasz sobie radzić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zostało 7 dni do wyjazdu. Nie mam pojęcia czy są jakieś rzeczy o których zapomniałam. Jestem chyba przygotowana na najgorsze sytuacje. Mam nadzieje jednak, że mój jedyny problem będzie dotyczył oszczędzania pieniędzy w Anglii. Albo żeby nawet tego nie było.
W swoim cudownym notesie napisałam sobie wszystkie informacje, które będą mi potrzebne na starcie. Zapisałam też to na telefonie w razie gdybym notes zgubiła, choć to niemożliwe. Wole jednak być zabezpieczona.
Jeśli chodzi o walizkę to jest tak jak myślałam. Z większości rzeczy muszę zrezygnować z powodu braku miejsca i oczywiście z tego, że każdy powtarza mi "Kupisz sobie w Anglii". Może tak, jednak nie sądziłam, że będę musiała tutaj zostawić aż tyle moich rzeczy nie mówiąc już o rzeczach wspólnych z moim partnerem. Będąc razem 4 lata nazbieraliśmy mnóstwo dupereli, które związane są z nami. Z sytuacjami, które razem przeżyliśmy. Ciężko mi to zostawić, bo zawsze kiedy miałam jakiś gorszy dzień mogłam zajrzeć do naszego albumu(pamiętnika), są tam zdjęcia ale też opisy, daty, małe rzeczy związane z konkretnym dniem. Opisane są tam dni od czerwca 2014 roku o ile dobrze pamiętam aż do tegorocznych walentynek(dnia kobiet jeszcze nie dodałam). Jest to duże dlatego też tego zabrać nie mogę.
"Weźcie tylko najpotrzebniejsze rzeczy, tutaj w Anglii wszystko sobie dokupicie" - mówi ciotka mojego partnera. Muszę jej posłuchać w końcu wie co mówi.


Od kilku dni ciężko mi zasnąć. Jutro wybieram się na ostatnie zakupy i zamknięcie konta w banku. Ciągle myślę jak tam będzie.. Bez rodziny, znajomych, zupełnie sami. Zauważyłam też, że wieczorami zaczęłam częściej oglądać filmiki na yt związane z polską. Jakieś wywiady polityczne, sondaże miejskie, czy zwykłe vlogi typu "polska jednym z najpiękniejszych państw". Mam nadzieję, że mi to przejdzie. Do tej pory wolałam myśleć o moim mieście i Polce jako o kraju w którym się urodziłam i wychowałam i tyle..
Spełniam moje największe marzenie ale się boje jak nie wiem co.

  • awatar What's up Megg: Powodzenia! Na bank wszystko się uda! Trzymam kciuki, a gdybyś potrzebowała jakieś podpowiedzi, to śmiało pisz na priv. Jestem tu na miejscu, więc jeśli będę mogła coś podpowiedzieć, to będzie mi miło :) Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przede mną wielka próba. 19 marca ważna data i zbliża się naprawdę szybko. Chodzi o wyjazd do Anglii. Tak.. Spełniam swoje jedno z większych marzeń. Uczucie jakie temu towarzyszy jest dosyć dziwne. Boję się. A zawsze myślałam, że będę tańczyć i skakać z radości a tutaj proszę taka niespodzianka. Jednak wiem, że będzie to niezapomniany czas. Nie zamierzam wracać. Przynajmniej nie w najbliższym czasie. Jeśli w Anglii mi się nie uda to prawdopodobnie zdecyduje się do zwiedzenia każdego miejsca na ziemi
Mam już załatwiona pracę i mieszkanie tyle dobrze. Słyszałam bardzo wiele negatywnych opinii o Polakach za granicą. Mianowicie, że są falszywi, zazdrosni, podli w wielu przypadkach no i oczywiście mało pomocni. To dopiero dobijajace. Zamiast się wspierać, robimy sobie na złość nawet nie wiadomo z jakiego powodu. Mam nadzieję że spotkam tam ludzi jednak, z którymi bedzie warto utrzymać kontakt. Macie jakieś ciekawe porady dla mnie lub doświadczenia, które pomogą mi na początku pobytu tam?
 

 
Dawno mnie tutaj nie było.. Ostatni raz we wrześniu. Mimo to zauważyłam komentarze, na które wcześniej nie zwróciłam uwagi. Dawno nie pisałam.. Życie kosztuje niestety. Nie mówię oczywiście o pieniądzach. To akurat w życiu najmniej ważne(moim zdaniem), chodzi mi o czas. Coś co każdy z nas jest w stanie oddać drugiej osobie nie zdając sobie w pełni sprawy, że już go nie odzyska. Płacimy nim wszędzie.. Czekając na autobus, śmiejąc się z ludźmi, dla których nic nie znaczysz, ignorując tym samym tych, dla których jesteśmy wszystkim. Nie da się określić waluty, porównać czasu do czegoś, żebyśmy w końcu mądrzej nim rozporządzali. A przecież nie będziemy przed każdym wyjściem, spotkaniem zastanawiać się czy wychodząc teraz do jakieś osoby, która nawet nie czeka, opuszczamy bliskich, którzy mimo tego, że są obok tęsknią za nami najbardziej.
I te wyrzuty na koniec i głosy w głowie "Dlaczego nie zostałam?", "Wiedziałam żeby wrócić i przytulić". Często nie zdajemy sobie sprawy, że tak naprawdę nie wiemy kiedy takie słowa zaczną huczeć w naszej głowie. Może to będzie teraz, za godzinę, miesiąc albo za 4 lata. Może nawet to my będziemy tymi, o których będą myśleć w ten sposób.
Pamiętajcie, że osoby, które spędzają z wami dzień, rok, całe życie, dają wam coś czego nigdy nie odzyskają. Jest to czas. Doceniajmy go póki możemy.

  • awatar † TheBlueAngel †: @ms moth: Świetny cytat, idealnie pasuje do tego co chciałam przekazać w poście. Warto o tym pamiętać :)
  • awatar † TheBlueAngel †: @gość: Warto czasami zastanowic się czy to co robimy dla kogoś jest doceniane. Jak many żyć z poczuciem że jesteśmy dla kogoś zawsze i na 100% a dla nas nigdy nie ma nikogo? Jeśli ktoś docenia Twoja obecność na pewno Twoje uczucia były by inne niż teraz. Czułabyś spokój, pewność i przekonanie, że to co robisz jest tym czego ta osoba potrzebuje i przede wszystkim sprawia Ci to szczera radość :)
  • awatar Gość: bardzo chciałabym jak najlepiej wykorzystać czas, jaki mam dla kogoś, kogo kocham, chwytam się tysiąca rzeczy, biegam w rozterce tu i tam zastanawiając sie, co teraz najlepiej powinnam robić - i jestem sfrustrowana; cały czas mam poczucie, że tracę coś najcenniejszego, że mijam się z celem, że to nie sięga do jej serca, duszy, realnej potrzeby... ;(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
To było do przewidzenia, że zakończenie jest bliżej niż dalej. Nie sądziłam jednak, że będzie tak bolesne i szczerze mówiąc tak bezczelnie podłe. Nie wiem czy to co nas łączyło można było nazwać przyjaźnią. Mam się cieszyć, że pozbylam się kolejnego śmiecia czy płakać, że muszę to robić kolejny raz. Nie wiem czy coś jest ze mną nie tak? Przyciągam ludzi, którzy kompletnie do mnie nie pasują. Szczerze to mam już dosyć ludzi i paradoks tkwi w tym, że codziennie mam kontakt z ponad setką w pracy.

  • awatar Lady Catherine Brown: Nie martw się, na prawdę. Nie tylko ty przyciągasz do siebie niewłaściwych ludzi... bo ja też. Zapraszam Cię do siebie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jest uzależniająca. Kiedy raz jej posmakujesz i zobaczysz, jak spokojna jest nie będziesz już szukał kontaktu z ludźmi.


 

 
Wybaczcie, że blog wygląda tak jak wygląda jednak ciągle pracuję nad dopracowaniem kodów. Coś zmieniam poprawiam ale czasami niektóre nie działają także wybaczcie.
 

 
Kochani, pewnie wielu z was skończyło szkołę średnią i nie wiedzą co dalej robić. Zazdroszczę z całego serca tym, którzy mają obrany cel i powoli do niego dążą i tym którzy mają znajomości i nie muszą się martwić o stanowisko w pracy. Ja niestety nie mam ani większego celu ani znajomości także.. Niezły przegryw.
Chociaż staram się stawiać sobie małe cele i nie wybiegać daleko w przyszłość. Z natury jestem osobą, która lubi jak wszystko idzie w dobrym kierunku. Jestem też niezdecydowana. Chciałabym wielu rzeczy od razu a jak wiadomo tak nie każdy może mieć.
Druga sprawa to znajomości szkolne. To jest naprawdę ciekawy temat Wiele przyjaźni kończy się wraz z końcem szkoły. Jest to bardzo dołujące ale jednak prawdziwe. Ja tak mam ale powiem wam, że staram sie tym nie przejmować. Mam przyjaciela, który zawsze był przy mnie gdy moje "przyjaciółki" odchodziły także mam szczęście i za to go kocham.
Pamiętajcie aby nie myśleć! Jest to trudne ale kiedy zaczniecie ćwiczyć i w końcu pojawią się efekty zobaczycie ile ciężaru zejdzie z waszych serc, umysłów i ducha.
Polecam także ćwiczenia, w końcu forma na lato się sama nie zrobi I ostatnie to przepraszam za przerwę.
A na poprawę humorku polecam Tiesto-On My Way!

 

 
Wakacje trwają a pogoda się nie zmienia. Ciągle zimno lub ciągle pada.
Myślicie, że rutyna to stałe szczęście?

  • awatar Blind Hope: Hm..w ludziach.? Zależy jeszcze jak na to patrzymy...czy w sensie "przyjaciół" czy "drugiej połówki". Ludzie przychodzą (dają nam chwilowe szczęście) i odchodzą (zadają nam ból i przykrość na zawsze..z czasem ustającym). Po ludziach zawsze w nas zostanie jakaś niezrozumiała pustka,której od tak nie da się zapełnić. W rzeczach...trzeba mieć inne na to spojrzenie. Jakaś rzecz może nas uszczęśliwić, ale na jak długo.? Z czasem nam się ona znudzi i co dalej...? Gdzie dalej szukać tego szczęścia.? Po prostu...szczęścia na dłuższy dystans nie ma.
  • awatar † TheBlueAngele †: @Blind Hope: Dla niektórych nuda jest tak bezpieczna ze wywołuje szczęście. Człowiek ma pewność ze nie ryzykując nie straci tego. Jednak mam takie samo znadnie jak Ty. Jest zbyt nudna-a przynajmniej dla kobiet-aby zadowolić dłużej niż przez jeden dzień. A czy szczęścia nie można zobaczyć w osobach lub rzeczach?
  • awatar Blind Hope: Wątpię... rutyna jest zbyt nudna,by mogła być zwana "stałym szczęściem". A czy wgl szczęście może trwać wiecznie, bądź dłużej jak kilka sekund.?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Udanych wakacji kochani!
Obyście w tym roku nie hamowali sie przed niczym! Zeby nic i nikt nie stanal wam na drodze w dazeniu do waszych pragnien. Pamiętajcie, ze największa przeszkod jesteście wy sami

  • awatar † TheBlueAngele †: @Alek Brzozowski: Zlo w pewnym sensie jest dobre. Nie zawsze oczywiście ale jednak..
  • awatar Alek Brzozowski: A propos tytułu: Jeśli będziesz oddawać złem za złe, to łańcuch zła nigdy się nie przerwie.
  • awatar Soy Tini ;): Prawda , my sobie najbardziej przeszkadzamy . Wszystko jest możliwe, wystarczy tylko chcieć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 



Zmarł genialny aktor Alan Rickman. Osobiście uwielbiałam oglądać z nim filmy zawsze do końca potrafił wcielić się w postać tak, że aż nie można było oderwać wzroku. Nowych filmów już z nim nie zobaczymy niestety. Przegrał walkę z rakiem w wieku 69 lat. Nie zapominajmy... [*]


 

 
Wesołych, szczęśliwych i udanych Świąt Bożego Narodzenia oraz spełnienia marzeń w nadchodzącym roku. Oby był lepszy od obecnego i żebyście spędzili go z wyjątkowymi ludźmi


  • awatar chéy: ZAPRASZAM https://www.facebook.com/dzis.chce.ciebie.wiecej/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj zajęcia na 11, więc mam trochę czasu z rana. Ponad 10 tys odwiedzin. Jej to dość sporo jak na mnie.
To ciężki rok.. W listopadzie wyjeżdżam nam morze do pracy, do hotelu. Strasznie sie boję, bo nie wiem jak tam będzie. Wszyscy mówią, że może być ciężko. Później jeszcze prom w tym samym miejscu. Obym tylko nie wymiękła.

 

 
Wczoraj też była masakra moja psina uciekła za bramę ponieważ akurat wyjeżdżał autem mój wujek więc poleciała za autem a ze spaceru wracała jakaś babka z kolesiem i mieli małego psa a moja Daisy nie lubi tego psa nie wiem czemu i rzuciły się na siebie. Moja mama podbiegła i chciała odciągnąć Daisy bo tamten i tak był mały. Wtedy ta babka zaczęła się drzeć że zadzwoni na policję, że pies jest nie pilnowany i że to nie pierwszy raz co wgl się nie zgadza. Ten koleś zamiast wziąć tego małego psa na ręcę albo cokolwiek to jeszcze rozciągnął smycz i nie uwierzycie... psikał gazem pieprzowym. Zdajecie sobie sprawę z tego, że moja mama się tym gazem dusiła. Moja psina nie mogła otworzyć oczu. Jak mama wpadła do domu to naprawdę się przeraziłam bo nie mogła oddychać później cały czas ją piekła twarz. Gdy przyszedł mój brat i się o tym dowiedział to pojechał do tego "sąsiada" i chciał sobie z nim wyjaśnić a jak wrócił to powiedział, że ten koleś mówił, że on wcale niczym nie psikał i że nikt mu tego nie udowodnij bo nikt tego nie widział. Nieźle się wystraszył jak mój brat powiedział, że dwie osoby widziało ta sytuację. Widac było, że wykąpali psa bo pewnie też oberwał tym gazem był cały mokry i dalej szczekał a moja Daisy oczu nie mogła otworzyć.
Ludzie kiedy ją kąpałam po prosu dusiłam się bo tak było to czuć, zaczęły mnie piec oczy a jak polizałam usta to czułam pieprz. Najbardziej zmartwiłam się o mamę bo ona kiedyś wylądowała w szpitalu bo miała problem z oczami a teraz ten gaz przecież mogło się coś gorszego stać a ten kretyn groził jej policja a później się wypierał, że on niczym nie psikał.
Ludzie są jacyś nienormalni naprawdę. Aż szkoda mi tego psa, że musi tam siedzieć. Jak można na spacery chodzić z gazem pieprzowym i jeszcze wgl ośmielić się psikać na zwierzęta i na ludzi nie stwarzających zagrożenia.
Na szczęście wszystko się dobrze skończyło, moja mama czuję się dobrze i psinka również ale następnym razem jak ich spotkam na spacerze to ie będę taka miła.

  • awatar serpentard210: Co za debil psika gazem pieprzowym na ludzi i zwierzęta?! Był taki facet co kiedyś przedżeźniał mojego psa to tak mu nagadałam że już nie chodzi moją ulicą :D ;)
  • awatar † TheBlueAngele †: @Corny: Dziękuję
  • awatar Gość: Naprawdę, idioci. Zdrowia dla Twojego psiaka i mamy :/.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›